czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział III

Courtney ujęła jego twarz w dłonie i pocałowała go. Kiedy skończyła, spojrzała mu głęboko w oczy, a po chwili spuściła wzrok. Rozejrzała się i rzuciła wzrokiem na zegarek.
- Cholera, dochodzi 16:00. Muszę wracać - dziewczyna przeczesała palcami włosy i zbierała się do wyjścia.
- Courtney... - zatrzymał ją Cliff - Spakuj się... i przyjdź do nas... Możesz z nami mieszkać...
Dziewczyna uśmiechnęła się słabo.
- Dziękuję... - podeszła do niego i pocałowała go jeszcze raz - A teraz naprawdę muszę iść... Do zobaczenia.
Wyszła z domu. Basista odprowadził ją wzrokiem do drzwi i wrócił do kuchni. Dave jadł już spokojnie śniadanie. Usiadł obok niego i przysunął do siebie kubek z kawą. Wziął łyk i utkwił wzrok w podłodze.
- Wiesz w co się pakujesz...? - Dave ugryzł kawałek kanapki i popatrzył na przyjaciela - To jest dziwka... Prostytutka. Pieprzy się za kasę z kim popadnie.
- Nie jestem lepszy.
- No tak, ale wiesz... Ty jesteś muzykiem, gwiazdą metalu. Laski pchają ci się do łóżka, no i jak tutaj nie skorzystać? Robisz to dla przyjemności, dla jakiegoś przeżycia, wspomnień... A ona się z tego utrzymuje.
- I właśnie chcę, żeby przestała to robić. - Cliff spojrzał na Dave'a - Chcę jej pomóc. Ona się męczy. To ją wykańcza... Do końca życia przecież nie będzie tego robiła!
- No tak... nie będzie. Pomóż jej, jeśli chcesz. Wiem, że masz dobre serce.
- Dzięki. - uśmiechnął się i wziął kolejny łyk kawy. Po chwili do kuchni wszedł ziewający Junior, a za nim Nick i Marty. Byli w niezłych humorach.
- Jak się spało chłopcy? - Junior przysiadł się do nich i wziął jedną z kanapek - Ile panienek?
- A nie wiem - Mustaine nalał soku do swojej szklanki - Obudziłem się koło jakiejś niezłej, rudej panienki. Ale nie wiem czy była jedyna.
- A co z Courtney, Cliff? Dobra jest?
- Nie spałem z nią.
- Rozumiem...
Śniadanie minęło w zupełnej ciszy. Reszta towarzystwa, która wczoraj imprezowała razem z nimi, wytrzeźwiała i ulotniła się z ich domu. Chłopcy zagrali próbę. Pod wieczór Cliff w końcu poszedł do swojego pokoju i położył się na łóżku. Spojrzał na zegarek, który wskazywał już prawie 22:00. Zaczął się martwić. Court powinna już u niego być, a jeszcze się nie pojawiła. Cliff westchnął i wybrał się do pokoju Dave'a. Rudy siedział na swoim łóżku i grał na gitarze. 
- Dave, martwię się. - usiadł obok niego - Ona powinna już być.
- Skoro tak bardzo chcesz to możemy po nią pojechać. Wiem na jakim osiedlu mieszka.
- Tak, pojedźmy tam. Zbieraj się.
Gitarzysta przytaknął. Razem z Cliffem ogarnęli się i wyszli z domu. Wsiedli do samochodu i pojechali na osiedle, na którym mieszkała Courtney. Stanęli pod dużym, trochę zaniedbaną kamienicą. Między budynkami kręciło się kilka podejrzanych osób, z różnych mieszkań było słychać awantury.
- Mieszkanie numer 16 - oznajmił Dave - Jak otworzy jego ojciec to powiedz, że pomyłka.
- Dzięki - Cliff wyszedł z samochodu i wszedł do budynku. Ściany były popisane, tynk odpadał. Czuć było zapach papierosów i jakiegoś taniego alkoholu. Słyszał kłótnie i hałasy. Wbiegł na piętro na którym mieszkała Court i zapukał do drzwi jej mieszkania. Otworzyła mu Courtney. Szybko dostrzegł jej podbite oko.
- Kto ci to zrobił? - Cliff wepchnął się siłą do mieszkania.
- To... to mój ojciec. Nie byłam dzisiaj w pracy i... - zamknęła oczy. Nie chciała dłużej rozmawiać.
- Spakuj się i jedziemy do mnie. Szybko.
Dziewczyna kiwnęła głową. Basista zauważył walizki i kartony na podłodze. Courtney kończyła pakowanie. Nagle natknęła się na pudełko. Uklękła i otworzyła je. Uśmiechnęła się i wyciągnęła jedno ze zdjęć. Pokazała je Cliffowi.
- To moja mama - Burton spojrzał na zdjęcie. Zobaczył na nią małą dziewczynkę i na oko 20-letnią kobietę. Trzymały się za ręce i uśmiechały szeroko. - Nie widziałam jej od lat... Zostawiła nas jak byłam mała... Miałam może 4 lata... Zostawiła mnie z ojcem i bratem. Nie mam pojęcia gdzie jest.
Cliff westchnął. Objął ją lekko ramieniem i pocałował ją w czoło.
- Spakuj się.
Court dokończyła się pakować. Chłopak pomógł znieść jej rzeczy do bagażnika. Kiedy wsiedli do samochodu, dziewczyna utkwiła swój wzrok w szybę i patrzyła na budynek, w którym mieszkała. Kiedy zniknął jej z pola widzenia, spojrzała na Cliffa. Przytuliła się do niego.
- Co z nami będzie? - spytała szeptem.
- Nie wiem. Nie mam pojęcia.
- Dziękuję, że chcesz mi pomóc - pogłaskała go po policzku.
- Co tam tak szepczecie? - Dave zaśmiał się i spojrzał w lusterko. Cliff i Courtney milczeli. Odsunęli się od siebie. Kiedy dojechali w końcu na miejsce, chłopcy wnieśli jej rzeczy do pokoju Cliffa.
- To ja już wam nie przeszkadzam - Dave położył na podłodze ostatni karton i wyszedł z uśmiechem z pokoju. Dziewczyna usiadła na łóżku. Basista zajął miejsce obok niej.
- Teraz będzie dobrze...
- Wiem. Bo z Tobą - uśmiechnęła się lekko.
- Chcesz ze mną spać? Wiesz, kobiety... takie... mają taką niechęć... Możesz iść do innego pokoju, pustego...
- Nie, nie - przerwała mu i przysunęła się do niego - Od 2 lat musiałam spać z mężczyznami, których nienawidziłam, którzy źle mnie traktowali, więc dlaczego teraz nie miałabym spać obok faceta, który mi pomógł i... do którego coś czuję?
Cliff popatrzył na nią. Zbliżył swoją twarz do jej twarzy i pocałował ją.
- Chcesz coś zjeść? Albo pójść się wykąpać?
- Tak... wezmę kąpiel i położę się spać - Court wstała z łóżka - Zaprowadzisz mnie do łazienki?
- Jasne - obydwoje wyszli z pokoju i ruszyli w stronę toalety. Dziewczyna zamknęła się w niej. Cliffa dobiegł dźwięk napuszczanej do wanny wody i wrócił do pokoju. Rozebrał się i położył do łóżka. Kilkanaście minut później usłyszał wchodzącą Courtney. Zrzuciła z siebie ręcznik, ubrała bieliznę i jakąś koszulkę do spania. Położyła się na łóżku obok basisty. Wtuliła się w jego plecy. Chłopak wstrzymał oddech i odwrócił się do niej. Zobaczył utkwione w sobie niebieskie oczy dziewczyny. Momentalnie znalazł się nad nią. Pocałował ją lekko. Uśmiechnęła się i przyciągnęła go do siebie. Cliff zaczął całować jej szyję, dekolt, brzuch. Schodził coraz niżej. Court jęknęła. Od dawna nie czuła takiej przyjemności. Pogłaskała go po włosach. Chłopak po raz kolejny zbliżył się do twarzy dziewczyny i zaczął ją namiętnie całować. Courtney mocno się w niego wtuliła, jakby bała się, że to sen, a on zaraz zniknie. Rozszerzyła nogi. Wszedł w nią, a ona wygięła się w łuk. Poczuła się niesamowicie, czując jego ruchy, ciepło, zapach. Kiedy zalała ich fala rozkoszy, jęknęli głośno, a ona wbiła mu paznokcie w plecy. Wtulił się w jej dekolt. Court wplotła palce w jego włosy.
- Najwspanialsza noc w moim życiu, Cliff - szepnęła.
Popatrzył jej prosto w oczy. Uśmiechnął się lekko i po raz kolejny pocałował ją zmysłowo.

3 komentarze:

  1. Aaaaa!!! Jakie to piękne! *.* Strasznie wciąga to opowiadanie. Zupełnie jak u Patty! ;)
    Cliff, dobry Cliff. A Dave też całkiem ogarnięty... Powiem Ci, że będę czytać i czekać i sikać szczęścia za każdym kolejnym rozdziałem!
    I mój David!

    Dobra, bo pieprzę od rzeczy!
    Czekam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Korywa, przeczytałam to zamiast nadrabiać 2-miesięczne zaległości na innych blogach..xD
    Ale warto, opowiadanie świetne, boskie opisy, nie ma bezsensownych dialogów. Zapowiada się zajebiscie, jakby ktoś mnie mógł informować, to byłoby mi miło..;D Czekam na więcej. ;)

    Błagam, wyłączcię weryfikację obrazkową..:C

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne. Przeczytałam wszystkie i bardzo mi się podoba.
    Głównie ciekawi mnie motyw Cliffa w Megadeth.
    W ogóle to lubię Cliffa. Naprawdę w porządku się zachował wobec tej Courtney, nic dziwnego, że się zakochała.
    Mustaine też jakiś "ogarnięty" jest, nie to co w innych opowiadaniach :)
    Mam nadzieję, że będziesz kontynuowała.
    Informuj mnie, proszę o nowych na live-and-die-for-metal-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń