wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział IV

Po wszystkim Cliff i Courtney leżeli w łóżku.
- Cliff...
- Tak?
- Oni mnie zabiją...
Otworzył oczy i spojrzał na nią przerażony.
- Kto?
- Mój ojciec i brat - rozpłakała się - Uciekłam...
- Nie martw się... Będzie dobrze.
- Boję się...
- Za tydzień wyjeżdżamy. Będziesz tutaj przez ten czas.
- Dobrze... - pociągnęła nosem. Przytuliła się do niego i próbowała zasnąć. Dave jeszcze nie spał. Siedział w salonie i grał coś na gitarze. Usłyszał w pewnym momencie walenie do drzwi. Zdziwił się bo nikogo nie zapraszał i nikogo się nie spodziewał. Odłożył gitare i podszedł do drzwi. Otworzył je. Zobaczył jakiegoś bruneta z kilkudniowym zarostem. Nie kojarzył go.
- O co chodzi? 
- Szukam Courtney - koleś wszedł jak do siebie. Dave podrapał sie po głowie.
- Nie znam żadnej Courtney...
- Jest dziwką. Ty na pewno ją znasz, Mustaine!
- Wypierdalaj! - Dave wypchnął go siłą z mieszkania i zamknął drzwi. Zgasił od razu światło i poszedł na góre do Cliffa i Court. 
- Courtney, Twój brat tu był - oznajmił od razu. W jej oczach pojawiły sie łzy i spojrzała na Burtona.
- Wiedzą gdzie jestem...
Cliff nie wiedział co robić. Spojrzał bezradnie na Dave'a.
- Jutro wyjeżdżamy. Spakujcie sie - wyszedł bez słowa z pokoju. Cliff przytulił Court.
- Będzie dobrze...

~~~

Z samego rana wszyscy zaczęli sie pakować. Courtney ciągle się denerwowała. Siedziała na jednej z walizek i przyglądała się chłopakom. Jakąś godzine później wszyscy pojechali na lotnisko. Kiedy byli w samolocie, Court odetchnęła z ulgą. Dave klepnął stewardessę w tyłek. Spojrzała na niego zdegustowana.
- Poda mi pani coś do jedzenia?
- Nawet nie wznieśliśmy sie w powietrze.
- Ale głodny kurwa jestem.
- Proszę się zachowywać - odeszła od niego.
- Kurwa... - Mustaine zaklął pod nosem. Court przyglądała sie jednej ze stewardess.
- Coś nie tak? - Cliff popatrzył na nią.
- Cliff... to chyba moja mama...
Basista przyjrzał sie kobiecie. Faktycznie byla podobna do kobiety ze zdjęcia.
- Podejdź do niej.
- Wstydze się...
- Idź.
Court westchnęła i wstała. Podeszła do kobiety i dotknęła jej ramienia. Stewardessa sie odwróciła i spojrzała na nią. Otworzyła usta ze zdziwienia.
- Courtney...
- Mamo... - przytuliła sie do niej. Matka spojrzała na jej podbite oko.
- Co Ci sie...
- Nic... nieważne... - westchnęła - Teraz już wszystko będzie dobrze... - spojrzała z uśmiechem na Cliffa, a potem znowu na matke - Co sie z Tobą działo?
- Porozmawiamy później. Wszystko Ci opowiem - odeszła. Courtney wróciła na swoje miejsce i przytuliła sie do Cliffa.
- To moja mama... Nie widziałam jej prawie 20 lat...
Pogłaskał ją po włosach.
- Kocham Cię
- Naprawde?
- Zostaniesz moją żoną?
- Znamy sie 2 dni...
- Wiem... - zaśmiał sie.
- Jeśli to oświadczyny to... tak, zgadzam sie! - przytuliła sie do niego. Po chwili zaczęła płakać - Ciesze się że Cię poznałam...

~~~

Jakiś czas później zaczęli lądować. O wiele za szybko. Wszyscy sie zdziwili. Po chwili usłyszeli głos pilota.
- Wystąpiła awaria. Lot musi zostać odwołany. Przepraszamy za problemy. Mogą państwo wybrać inne linie lotnicze bądź skorzystać z naszych za 3 dni.
- Co?! - krzyknął Nick - Jak to? Gdzie jesteśmy?
- W Las Vegas - odezwał sie ktoś z pasażerów
Chłopakom zalśniły oczy
- Vegas... laski, nocne kluby, kasyna! O kurwa! - zachwycał sie Dave - Zostańmy tutaj!
- Courtney? - Cliff spojrzał na nią
- Możemy zostać...
Wyszli z samolotu i pojechali do najbliższego hotelu. Jakaś stara speluna, nie było żadnych gości, ze ścian odchodziła tapeta, a za ladą stał starszy pan.
- Dzień dobry - Junior podszedł do lady recepcyjnej - Poprosimy o 3 pokoje 2-osobowe
Mężczyzna z uśmiechem podał im klucze.
- Miłego pobytu, dzieci
Poszli do swoich pokoi. Marty, Nick, Dave i Junior od razu chcieli sie wybrać do jakiegoś nocnego klubu, a Court zatrzymała Cliffa w pokoju
- Musze Ci coś powiedzieć.
- O co chodzi?
- Weźmy ślub... teraz i tutaj. Nie chce dłużej czekać.
- Na... naprawde?
- Na co mamy czekać? Kocham Cię, a Ty mnie...
Cliff zamyślił sie. Ślub w Las Vegas, po 2 dniach znajomości nie był do końca normalny.
- Dobrze. Jutro weźmiemy ślub.
Courtney uśmiechnęła sie i przytuliła do niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz