Któregoś popołudnia Cliff i Courtney siedzieli sami w domu. Zaczęli rozmawiać o swoim dziecku.
- Jak je nazwiemy- spytała.
- Nie wiem... może damy mu imię na C, żeby pasowało do nas?
- Jakieś pomysły?
Cliff przez chwilę się zastanawiał.
- Curtis, Cody, Carroll, Casper...
Courtney się skrzywiła.
- A jakieś inne?
- Zresztą nie musi mieć imienia na C. Dajmy imię... hmm... może Thomas? Tommy... Tommy Burton...
- Thomas... - powiedział pod nosem - Ok.
- A na drugie? Możesz wymyśleć.
- Brandon! Thomas Brandon.
- Ok, pasuje - uśmiechnęła się - Thomas Brandon Burton...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Minęły 3 miesiące. Courtney była w dziewiątym miesiącu ciąży. Do terminu zostały jej niecałe dwa tygodnie. Wszyscy za namową Friedmana zgodzili się jechać do Japonii odpocząć, a Court chciała urodzić tam swojego syna. Związek Nicka i Marty'ego zakończył się bardzo szybko. W jednym z nocnych klubów Nick poznał dziewczynę, Keirę, z którą zaczął się spotykać. Junior natomiast zostawił Joan po tym, kiedy dowiedział sie że zdradza go ze swoim dilerem.
- Puszczalska szmata... jeszcze mnie popamięta - odgrażał się David, kiedy przechodzili przez odprawę.- Odpuść sobie. Też ją zdradzałeś - rzucił Dave
- Co?! Nie zdradziłem jej ani razu. Dobra, może po koncercie jedna fanka mi obciągnęła, ale to co innego!
- Poznasz inną - powiedział Nick, idąc za rękę z Keirą. Junior spojrzał w jej dekolt. Przeszli przez odprawe, a potem szukali swoich miejsc w samolocie. Cliff siedział razem z Court i Martym. Ellefson z Nickiem i Keirą, a Dave na końcu wśród obcych ludzi.
- Cliff, zamów mi coś do jedzenia - powiedziała Courtney. Spojrzał na jej brzuch.
- A co...?
- No nie wiem, zupe jakąś, ciasto i kanapkę! Wszystko muszę Ci mówić?!
- Zaraz, spokojnie...
Cliff tak samo jak i reszta chłopaków mieli już dosyć zmiennych humorów Court. Mieli nadzieje że jak najszybciej urodzi. Zawołał stewardessę, która od razu do nich podeszła.
- Poprosze jakąś zupę, ciasto czekoladowe i kanapkę.
- Z masłem orzechowym - wtrąciła Courtney - Macie ogórki? Jeśli tak to też poproszę.
Kobieta spojrzała na jej brzuch i uśmiechnęła sie. Chwile potem Court dostała swoje jedzenie. Zjadła zupę, ciasto, później kanapkę i zagryzła ogórkiem.
- Od razu lepiej...
Lot do Japonii trwał długo. Marty opowiadał Cliffowi i Court o Japonii, Mustaine spał, Nick rozmawiał i miział sie z nową dziewczyną, a Junior patrzył na nich z zazdrością.
Kiedy lądowali, w Jokohamie był wczesny poranek. Mieli problem z dojazdem do hotelu, ale dali sobie radę. W recepcji Marty oczywiście rozmawiał po japońsku, mimo że pracownicy potrafili po angielsku. Ale był w końcu szczęśliwy i w swoim żywiole, więc reszta pozwoliła mu załatwić wszystkie sprawy związane z zameldowaniem. Wszyscy od razu rozeszli sie do swoich pokoi żeby odpocząć. Court podeszła do okna.
- Pięknie tu!
- Mnie też się podoba.
Usiadła na łóżku obok Cliffa.
- Polubiłeś Keirę?
- Jest... miła. I ładna.
Od razu spojrzała na niego.
- Wygląda na sukę... łatwą i podłą...
- Bo ma duże cycki i blond włosy?
- Nie tylko... jest taka miła, ale wydaje mi się, że to fałszywe... nie podoba mi się ona. Pewnie nawet nie kocha Nicka, zrani go.
- Dlaczego sie przejmujesz? To on się z nią związał, a nie Ty.
- Ale... -westchnęła - Nie rozumiesz. Nic o niej nie wiemy. Poznał ją na imprezie, od razu z nami zamieszkała, nic o niej nie wiemy. Nic nie mówi o rodzinie, nie pracuje. Ciekawe gdzie wcześniej mieszkała - zrobiła przerwę, ale po chwili mówiła dalej - W dodatku jak ona patrzy na resztę chłopaków. Zdradzi go na bank, nie zbliżaj się lepiej do niej. Cliff... słyszysz?
Odwróciła sie w jego strone. Cliff już spał, zmęczony po locie. Courtney westchnęła i sama postanowiła się położyć obok i zasnąć. Nie sądziła że jej podejrzenia wobec Keiry potwierdzą się już niedługo...