sobota, 30 sierpnia 2014

Rozdział X

Courtney siedziała na przystanku i czekała na swój autobus. Starała sie nie myśleć o Cliffie i ich dziecku. Zastanawiala sie jak jej ojciec i brat zareagują na jej powrót. Wiedziała że dobrze sie to nie skończy i na pewno oberwie. Zamknęła oczy i skuliła sie na ławce.
W tym samym czasie Cliff wyszedł w końcu z domu żeby sie przejść i przestać chociaż na chwile myśleć o Court. Nie potrafił wybaczyć sobie tego że przez jego głupote odeszła. Przeszedł ze spuszczoną głową obok dworca i spojrzał na przejeżdżający autobus. Na jednej z ławek dostrzegł drobną dziewczyne z burzą kręconych włosów. Siedziała tyłem, ale poznał ją od razu
- Courtney!!!- krzyknął i pobiegł w jej strone. Dziewczyna odwróciła sie i wstała- Co Ty wyprawiasz?
- Wyjeżdżam. Wracam do LA
- Jak to?
- Zdradziłeś mnie...
- Przepraszam. Ja... ja wiem że źle zrobiłem, ale nie wyjeżdzaj. Daj mi szanse
Court rozejrzała sie
- Courtney... to sie więcej nie powtórzy. Będziemy mieli dziecko...
Dziewczyna spojrzała na niego i sie rozpłakała
- Kurwa... kocham Cię...
Przyciągnął ją do siebie i przytulił ją
-Wróć do domu...
- Wróce....
Wziął jej walizki i ruszyli w strone domu. Weszli po cichu do środka i nikt ich nawet nie zauważyl. Poszli od razu do swojego pokoju. Courtney usiadła na łóżku. Basista podszedł do szafki i wziął pierścionek i obrączke, które lezały na niej. Podał je Court. Dziewczyna uśmiechnęła sie i założyła biżuterie.


~~~~~~~~~~~~~~~

Minęły 3 miesiące. Brzuch Court coraz bardziej się zaokrąglał i cieszyli sie że niedługo zostaną rodzicami. Cliff jednak cały czas miał wątpliwości, czy dziecko faktycznie jest jego. Nic jednak nie mówił. Mieli problemy jak w każdym związku, ale cały czas sie kochali.
Dave spotykał sie z różnymi dziewczynami i swoimi fankami. Nie miał zamiaru mieszać sie w żadne związki i korzystał z życia.
Junior poznał Joan, wytatuowaną długowłosą ćpunkę, która została jego dziewczyną. Nawet z nimi zamieszkała.
Marty i Nick nie spotykali sie z nikim, właściwie to nikogo nawet to nie interesowało. Do czasu. Któregoś dnia Joan poszła do pokoju gitarzysty, bo chciała pożyczyć książke. Weszła bez pukania do środka
- Marty, mo...- nie dokończyła, bo zobaczyła na łóżku Nicka i Marty'ego, którzy sie całowali. Joan zająkała sie
-Eeee... to przyjde później, nie przeszkadzam- wyszła z pokoju i zamknęła drzwi. Zeszła na dół do kuchni, gdzie siedział Dave z Juniorem.
-Cześć suko - Dave klepnął Joan w tyłek. Dziewczyna spojrzała na niego zażenowana
- Weź spierdalaj - usiadła przy stole i poprawiła swoje czarne włosy - Byłam w pokoju Marty'ego.
- No i?
- On jest pedałem? I Nick też?
- Jakby byli pedałami to raczej byśmy wiedzieli - powiedział Junior
- No bo widziałam jak sie całowali
David i Dave spojrzeli zszokowani na Joan
- Weź ty sobie nie żartuj z takich rzeczy - rzucił Junior
- Ale ja nie żartuje. Byłam w pokoju Marty'ego i widziałam ich na łóżku jak...
-Dobra, daruj sobie - wzdrygnął sie Mustaine - Serio gadasz?
- Kurwa, serio.
- Mam pedałów w zespole?
- Jak widać. Hehe
Dave wstał ze swojego miejsca i wyszedł z kuchni. Joan zaczęła nerwowo chodzić po kuchni i spojrzała na zegarek
- Kurwa, mojego dilera od wczoraj nie ma.
- Niech Dave załatwi ci towar
- Aha, jasne. Będzie chciał od razu pół działki, za fatyge
- W ogóle powinnaś skończyć to brać
- Kiedyś skończe....
- Mhm...
Junior wstał i przytulił Joan. Pociągnął ją za ręke w strone wyjścia
- Chodź, załatwie ci coś
-Serio?
- Taa. Ale pierwszy i ostatni raz
- Jasne - pocałowała go i obydwoje wyszli z domu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz