- Ide po coś do picia - powiedział Burton i wyszedł z pokoju. Junior spojrzał na Court.
- Na pewno chcesz brać z nim ślub?
- Tak. Kocham go.
- On próbował Cię wczoraj udusić...
Courtney westchnęła.
- Nieważne. Był pijany. Gdyby był trzeźwy nie zrobiłby tego.
- Krótko sie znacie...
- Kocham go - powtórzyła. Junior już się nie odzywał. Cliff wrócił chwile później i dokończyli pakowanie. Wszyscy spędzili cały dzień w hotelu. Wieczorem, 2 godziny przed lotem do NY, Cliff, Courtney i reszta zespołu pojechali do jakiejś kapliczki, gdzie można było wziąć ślub. Pogadali chwile z jakimś księdzem i zgodził sie udzielić im ślubu. Dave był świadkiem Cliffa, Court wybrała Marty'ego. Cała "ceremonia" przebiegła szybko i sprawnie.
- Załóżcie obrączki... - powiedział ksiądz. Założyli sobie obrączki. Ksiądz ogłosił ich mężem i żoną i mogli się pocałować.
~~~~~~~~
Jakiś czas później wszyscy pojechali na lotnisko i kilka godzin później byli już w Nowym Jorku, w swoim nowym domu.
- Wybierzcie sobie pokoje jakie chcecie - powiedział Dave. Wszyscy pobiegli na góre, wybrać sobie najlepsze pokoje. Dave oczywiście musiał mieć największy pokój z najlepszym widokiem z okna. Court i Cliff mieli pokój obok niego. Marty i Nick mieli osobne, troche mniejsze pokoje obok siebie. Junior miał swój pokój na końcu korytarza, obok łazienki. Na dole był salon, kuchnia i pomieszczenie z którego mieli zrobić sobie salę prób.
Kiedy się już troche rozpakowali, zamówili coś do jedzenia i zjedli w swoich pokojach. W Nowym Jorku był jeszcze dzień, więc Cliff postanowił wyciągnąć Court na spacer
- Przejdziemy sie troche?
- Tak. Nie byłam nigdy wcześniej w NY
Przebrali się i wyszli z domu. Chodzili spokojnie za rękę nie odzywając się do siebie. Przeszli obok jubilera
- Wejdźmy - powiedział Cliff
- Po co?
- Nie dostałaś pierścionka zaręczynowego
- Cliff, nie musisz...
- Muszę
Weszli do środka. Patrzyli na pierścionki w gablotkach
- Który Ci się podoba? - spytał
Court oglądała dokładnie wszystkie pierścionki.
- Ten jest piękny - wskazała na pierścionek z szafirem. Sprzedawca wyciągnął go i pozwolił przymierzyć Courtney - Pasuje...
- To weźmiemy ten - sprzedawca schował go do pudełeczka, Cliff zapłacił i wyszli.
- Cliff, nie musiałeś... ale dziękuję... - powiedziała z uśmiechem Court. Basista rozejrzał sie i uklęknął przed nią.
- Nie oświadczyłem Ci sie jeszcze... - zaśmiał sie cicho - Courtney Wilson, czy zostaniesz moją żoną?
Court uśmiechnęła sie. Po chwili zaczęła płakać
- Oczywiście...
Wstał, po czym założył jej pierścionek na palec i przytulili się.
~~~~~~~~~~~~
Kiedy wrócili do domu nie było już tak miło. Cliff i Court znowu zaczęli się kłócić.
- Gdyby nie ja to... - zaczął Cliff
- To co?! - przerwała mu Courtney - Miałabym mniej siniaków?!
Cliff już się zamachnął żeby ją uderzyć, jednak powstrzymał się.
- Pomogłem Ci, a Ty mi się tak odwdzięczasz?! Gdyby nie ja to teraz siedziałabyś w burdelu i posuwałby Cię obcy facet!
Courtney uderzyła go z całej siły w twarz.
- Nienawidze Cię, skurwielu!
Kiedy Burton sie zachwiał, Court wzięła jego bas i zrzuciła gitare ze schodów. W całym domu słychać było dźwięk roztrzaskującego się instrumentu.
- Ty dziwko... - szarpnął ją. Court przewróciła sie. Ciągnął ją za włosy po podłodze. Courtney krzyczała i płakała.
- Zostaw mnie!
Wciągnął ją do ich pokoju i zamknął drzwi. Pochylił sie nad nią i zaczął ją dusić. Court zaczęła sie wić i próbowała krzyczeć. Po chwili do pokoju wszedł Dave z Juniorem
- Cliff, zostaw ją! - krzyknął Dave i odciągnęli go od niej. Court podniosła sie z podłogi i uciekła z pokoju.
- Jesteś pojebany?! Mogłeś ją zabić!
- Ona zrzuciła mój bas ze schodów!
- To nie jest powód żeby ją dusić!
Cliff westchnął. Wyszedl bez słowa z pokoju i poszedł do łazienki. Zapukał
- Courtney...
Usłyszał cichy płacz.
- Courtney, otwórz...
- Nie... zabijesz mnie... - powiedziała drżącym głosem
- Nic Ci nie zrobie... otwórz proszę...
Po chwili usłyszał jak Courtney zaczyna wymiotować. Stał jeszcze chwile pod drzwiami i wrócił do pokoju. Court przyszła jakiś czas później. Burton siedział na łóżku i patrzył na nią. Usiadła bez słowa obok niego. Objął ją nieśmiało ramieniem.
- Jak sie czujesz?
- Tak sobie... położe sie... - powiedziała cicho i położyła sie do łóżka. Cliff położył sie obok niej i przytulił ją
- Kocham Cię...
Courtney nic nie odpowiedziała, ale uśmiechnęła sie lekko sama do siebie. Niedługo później już spali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz