poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział XI

- Nie mogę w to uwierzyć, że oni są pedałami - narzekał od rana Dave - Jak mogłem wziąć pedałów do zespołu?
- Uspokój się już - powiedziała Courtney - Może oni się kochają?
- Kochają - Junior zawył ze śmiechu - To jest kurwa dwóch facetów.
- Właśnie, wy myśleliście całe życie że oni lubią laski, a tak naprawde oni za ścianą... ohyda - Mustaine dalej mówił z obrzydzeniem o kolegach z zespołu.
Joan wstała z kolan Juniora.
- Dajcie im już spokój. Robicie problem z tego że Marty i Nick MOŻE są razem, a sami walicie przy lesbijskich pornosach
- Lesbijskie pornosy to co innego - tłumaczył się Dave
- Nie co innego, to jest to samo. Laska i laska są tak samo obrzydliwe jak facet z facetem.
- Mówisz tak bo jesteś kobietą. Dwie laski w akcji są fajne - powiedział Junior, a Joan uderzyła go w twarz.
- Jesteście obrzydliwi
-Nie powinniśmy się wtrącać - odezwała się Courtney - Oni nic nam nie robią. Nawet nie powiedzieli o tym.
- Bo im wstyd!
- Cliff, powiedz coś - Court spojrzała na niego
- A co ja mam powiedzieć? To ich sprawa. Skoro nie wpychają sobie przy mnie języków do gardeł i nie mówią że to jest ok, to mam to w dupie.
- Jesteście pojebani - skwitował Dave i wyszedł z kuchni.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Minęły 2 tygodnie. Sytuacja w domu Megadeth była napięta. Dave na każdym kroku dopiekał Marty'emu i Nickowi, którzy w ogóle nie przejmowali sie jego opiniami.
Któregos dnia kiedy wszyscy nie mieli co robić, Court chciała iść na lody. Zgodzili sie i poszli do najbliższej lodziarni.
- Marty, jakie chcesz lody? - spytała Joan która składała zamówienie,
- Śmietan...
- On chce tylko od Nicka - wtrącił się Dave. Wszyscy go zignorowali. Jo przewróciła oczami i zamówiła wszystkim lody. Kiedy Mustaine odbierał swoje, spojrzał znów na gitarzyst.
- Marty, a Ty robisz lody swojemu chłopakowi?
- Kurwa, mam Cie już dosyć! Dasz nam w końcu spokój?!
- Nigdy
- Nie kłóćcie się znowu - zaczęła Court
- To niech Dave przestanie mnie prowokować!
- Ja Cię prowokuje? Dobra, lepiej zaczne ubierać mniej obcisłe spodnie, bo zamiast na tyłek Nicka będziesz sie patrzył na mój.
Marty nie wytrzymał i rzucił sie na Mustaine'a. Było to głupie z jego strony, ponieważ Dave znał sztuki walki, a oprócz tego Friedman był od niego sporo niższy. Dave odepchnął go od siebie.
- Nawet nie próbuj mnie tknąć. Nie zapominaj że jestem Twoim szefem
- Ała... - Court złapała sie za brzuch. Cliff od razu do niej podszedł.
- Co sie stało?
- Boli mnie....
- Kurwa.... - Burton nie wiedział co robić. Spojrzał na wszystkich. Tylko Joan wydawała sie trzeźwo myśleć i przejęła dowodzenie.
- Trzeba zadzwonić na pogotowie. Ja pójde, wy sie nią zajmijcie. Niech usiądzie i sie nie denerwuje! - wybiegła z lodziarni. Podbiegła do budki telefonicznej i zadzwoniła na pogotowie.
Karetka przyjechala po kilkunastu minutach. Zabrali Courtney, a Cliff mógł jechać razem z nią. Siedział przez dwie godziny na korytarzu, podczas gdy ona miała przeprowadzane badania. W końcu mógł wejść do niej na sale. Court leżała na łóżku. Usmiechnęła sie, kiedy go zobaczyła.
- Wszystko dobrze? -usiadł obok niej.
- Tak. Zwykłe bóle. Jednak każą mi jeszcze zostać na noc. Nie chce.
- To dla Twojego dobra.
Kiwnęła głową.
-Odpoczywaj. Przyjde jutro.
- Dobrze.
Pocałowali sie. Cliff wyszedł ze szpitala i wrócił do domu. Wiedział że jak tylko przekroczy próg, od razu zaczną się awantury.