sobota, 15 marca 2014

Rozdział V

- Ale chciałbym żeby chłopaki przy tym byli - powiedział przyglądając się Courtney.
- Ale to jest nasz ślub. Chcę żebyśmy byli sami.
- To moi przyjaciele.
- No dobra... to idź do nich, mieli gdzieś iść do klubu. Ja sie już położę...
Courtney poszła do łazienki, a Cliff wyszedł z ich pokoju. Opuścił hotel i zobaczył jak chłopaki stoją przy schodach. Zbiegł do nich.
- Będziecie jutro na moim ślubie?
Dave zaczął sie śmiać.
- Ślubie? Z kim?
- Z Courtney!
- Znacie się kilka dni... - wtrącił sie Nick
- Wiem. Ale to nie ma znaczenia. Kocham ją a ona mnie.
- To wspaniale! Gratulacje! - ucieszył się Marty. Cliff się uśmiechnął.
- No to chodźmy zrobić Ci zajebisty wieczór kawalerski.
Poszli do najbliższego klubu nocnego. Zamówili wódkę i usiedli przy stoliku. Jakiś czas później Marty i Nick poszli na parkiet, a Dave podrywał ładną niską brunetkę przy barze. Po chwili poszli razem do łazienki. Junior został sam z Cliffem.
- Serio chcesz się żenić? - spytał David
- Tak, jestem pewny. Na 100%
- Ale wiesz... ona...
- Co?
- To jest prostytutka... chcesz brać ślub z kimś takim? A co jak będziecie mieli kiedyś dzieci i dowiedzą się co robiła ich mamusia?
- Ona tego nie chciała... skończy z tym.
- A co ze Stephanie?
Cliff westchnął i już nic nie mówił. Dave wrócił kilka minut później z łazienki, usiadł przy stoliku i zaczął pić. Jeden kieliszek, drugi, trzeci... w końcu zasnął z głową na stole.
- Dave! Dave! - poczuł jak ktoś go szturcha. Ocknął sie. Nad nim stał Cliff
- Co?
- Idziemy do hotelu.
- Aha... no ok... - ledwo się podniósł - Nie znam tutaj żadnego dilera...
- No i?
- Musze jakiegoś znaleźć... nie mam już żadnej działki...
Basista nie odpowiedział. Junior przepychał się między ludźmi na parkiecie żeby znaleźć Marty'ego i Nicka. W końcu ich znalazł.
- Wracamy do hotelu! - krzyknął do nich.
- Nie!
- Jedźmy do Japonii! - zaproponował Marty
- Co? Jedziemy do hotelu, szmaty!
- Spokojnie David - uspokoił go Marty i wyszli z klubu. Cliff podtrzymywał Dave'a żeby nie upadł. W końcu doszli jakoś do hotelu. Junior miał dzielić pokój z Dave'em, ale Dave narzygał na podłoge więc poszedł do Courtney i Cliffa. Położył sie i od razu zasnął. Cliff szturchnął Court.
- Przesuń się...
- Co? O, już... - przesunęła sie żeby mógł sie położyć - Musimy porozmawiać, ale to jutro może... jak by...
- Zamknij się... - przerwał jej zdenerwowany
- Cliff, o co chodzi?
- Nie pomyślałaś o tym że jak może kiedyś będziemy mieli dzieci to dowiedzą się co robiłaś?
- To nie była moja wina... nie chciałam tego - powiedziała cicho
- Nieważne... - zamknął oczy i próbował zasnąć. Court szturchnęła go.
- Porozmawiaj ze mną...
- Pieprz sie...
- Cliff... - rozpłakała sie i szturchnęła go, tym razem mocniej. Spadł z łóżka.
- Ty dziwko - podniósł sie i złapał ją za gardło. Courtney próbowała krzyczeć. Junior obudził sie i spojrzał na nich.
- Cliff, co Ty jej robisz?! Zostaw ją! - wstał z łóżka i odciągnął go od niej. Court uciekła zapłakana z pokoju.
- Co ty jej zrobiłeś?! Jutro masz z nią podobno brać ślub!
- Nie chciałem... - usiadł na łóżku. Po chwili wstał i wyszedł z pokoju. Zaczął szukać Courtney po całym hotelu. W końcu znalazł ją na zewnątrz. Siedziała na schodach i patrzyła przed siebie. Szeptała coś. Podszedł do niej.
- Courtney...
- Po co przyszedłeś?! Chcesz mnie znowu pobić? Albo zabić?! Zrobiłeś mi dziecko a teraz próbowałeś mnie udusić - rozpłakała sie.
- Nie chciałem... przepraszam...
- Masz racje. Ja się nigdy nie zmienię. Zawsze będą dziwką... wiem że nie chcesz być z kimś takim. Zostaw mnie samą, z dzieckiem...
- Jakim dzieckiem?
- Jestem w ciąży. Z Tobą
- Skąd wiesz? Krótko się znamy...
- Wiem że jest Twoje, już je kocham. Gdyby to było dziecko któregoś z klientów to wyprułabym sobie ten płód nożem.
Cliff roejrzał się i podszedł do niej. Przytulił ją. Court nadal płakała.
- Nie zostawiaj mnie... kocham Cię - powiedziała cicho.
- Ja Ciebie też. Wracajmy do środka, zimno tu... - weszli z powrotem do hotelu i poszli do swojego pokoju. Bez słowa położyli sie i zasnęli.